zawód rezydent turystyczny
Zawód Rezydent Turystyczny

Wita nas na lotnisku, towarzyszy podczas transferów, przekazuje informacje podczas spotkań i dyżurów hotelowych. Ubrany w nienaganny strój firmowy, z logo touroperatora, którego reprezentuje. Uśmiechnięty i życzliwy, bo wie, iż w dużej mierze od niego zależy, czy dla turystów będą to wakacje ich życia. To rezydent biura podróży, człowiek z pasją podróżowania i ciekawością świata.

 

Zawód: Rezydent turystyczny

Rezydent jest odpowiedzialny za prawidłową realizację świadczeń zakontraktowanych przez touroperatora. Jego praca rozpoczyna się od przygotowania przylotu, czyli wydrukowania list pasażerów, zrobienia pakietów powitalnych i ustalenia z kontrahentem transferów.

Następnie serwis lotniskowy, czyli powitanie turystów i udzielenie im informacji na temat transferu do hotelu i zakwaterowania, a także zaproszenie na spotkanie organizacyjne. Dzień lotniskowy jest jednym z najtrudniejszych podczas całego tygodnia. Przyloty, wyloty, transfery na i z lotniska. Wielokrotnie przylatuje kilka samolotów z różnych polskich miast, zatem najważniejsza jest logistyka.

Później serwis hotelowy, czyli spotkania i dyżury w miejscach, gdzie turyści spędzają urlop. Info lub welcome meeting (zobacz także: Spotkanie informacyjne dawniej i dziś) służy dokładniejszemu przedstawieniu wiadomości o hotelu, okolicy i – generalnie – kierunku wakacyjnego. Rezydent proponuje wycieczki lokalne, które zdarza się, że dodatkowo sam prowadzi.

Jednak jego najważniejszą funkcją jest opieka nad turystami w sytuacjach, gdy jej potrzebują. Zatem pracuje 24 godziny na dobę, bo klienci mogą potrzebować pomocy o każdej porze dnia i nocy…

Więcej o obowiązkach rezydenta turystycznego przeczytasz w Kompendium Rezydenta Biura Podróży.

Rezydent turystyczny: Dlaczego warto nim być?

Praca rezydenta to ogromne możliwości podróżowania. Rezydenci biur podróży zazwyczaj co pół roku mają możliwość zmiany lokalizacji. Na przykład latem pracują w Grecji, a zimą w Kenii. Wśród nich jest wielu studentów, którzy wyjeżdżają jedynie na letnie kierunki wakacyjne. Po zakończeniu studiów mogą zrealizować swoje marzenia o dalekich eskapadach i wówczas wybierają kierunki egzotyczne, na których rezyduje się zimą.

Możliwości jest tak dużo, jak duża jest oferta biura podróży – począwszy od Chorwacji i Bułgarii, poprzez kraje basenu Morza Śródziemnego, takie jak Turcja, Tunezja, Egipt i Maroko, kończąc na kierunkach egzotycznych w Afryce i Azji. Pracując dla największych touroperatorów w Polsce rezydenci mają możliwość odwiedzenia wielu kierunków tych bliższych, jak i zupełnie egzotycznych. Biura posiadają rezydentury typowo letnie bądź zimowe, a także destynacje całoroczne. Dlatego możliwość poznania różnych zakątków świata jest naprawdę realna!

Dodatkowo, wielu osób łączy pracę w zawodzie rezydenta z pracą pilota wycieczek, co daje jeszcze większe możliwości połączenia pracy z pasją podróżowania!

Dla wielu największą zaletą tej pracy jest brak rutyny. Osoby rozpoczynające prace w zawodzie wielokrotnie mówią, że chcą zmienić swoje życie, uwolnić się od pracy za biurkiem od 9 do 17. Harmonogram pracy rezydenta biura podróży nie ustala pracodawca a rozkład przylotów i wylotów samolotów, rozkład wycieczek lokalnych itd. To praca, w której mimo, iż niektóre czynności są powtarzalne, to nie ma mowy o rutynie. Każdy dzień jest inny.

To także dobrze płatna praca. Składa się z dwóch części: wynagrodzenia podstawowego i dodatkowego, za promocję lokalnych atrakcji dostępnych na kierunku wakacyjnym. Miesięczna pensja rezydenta biura podróży to 4 tysiące i więcej (oczywiście wszystko zależy od biura podróży, dla którego pracujemy; liczby turystów, którą się opiekujemy; dostępnością i atrakcyjnością wycieczek, które promujemy itd.).

Bonusem, w niektórych biurach podróży, jest możliwość prywatnego wyjazdu na wycieczkę z oferty tour operatora, dla którego pracujemy z dużym rabatem, np. 50% a także udział w szkoleniach uzupełniających, np. obsługi klienta, technik sprzedaży, emisji głosu, pierwszej pomocy przedmedycznej itp.

Rezydent turystyczny: wiedza i umiejętności

W turystyce najważniejsi są ludzie. Ich podejście do pracy przekłada się na zadowolenie klientów. Dlatego tak ważny jest odpowiedni dobór pracowników do pracy z turystami na kierunkach wakacyjnych.

Rezydent Biura Podróży musi mieć wiedzę merytoryczną (na przykład co zrobić, gdy po przylocie zaginie bagaż klienta bądź w trakcie pobytu trzeba będzie skorzystać z pomocy medycznej), aby móc szybko i prawidłowo reagować w danej sytuacji. Ale oprócz wiedzy i umiejętności w tym zawodzie ważne jest podejście do drugiego człowieka, empatia i zwykła życzliwość. Wielokrotnie turyści przychodzą do rezydenta, aby po prostu z nim porozmawiać. Będąc w obcym kraju i nie znając języka, rezydent staje się dla nich bratnią duszą.

Dlatego rezydenci stanowią tak ważną grupę pracowników w każdym liczącym się biurze podróży.

typologia turystów
Typologia turystów

Typologia turystów. Monika Prylińska: Chciałabym się z Wami podzielić moją refleksją na temat typów klientów, z którymi miałam okazję pracować. Może komuś się przyda i pomoże w pracy. 

 

1. TURYSTA HARPIA

Charakteryzuje się tym, że wykorzystuje swój czas z przewodnikiem co do sekundy (a nawet dłużej, jeśli przewodnik nie jest asertywny) i chce zobaczyć wszystko co się da, nie zważając na zakazy, normy, swoje możliwości percepcyjne i fizyczne. Przed przyjazdem, na etapie układania programu jest raczej milczący, pytania przewodnika kwituje ogólnikowymi odpowiedziami, w stylu: „chcę po prostu zwiedzić miasto”, za to rusza do natarcia od razu przy pierwszym osobistym spotkaniu. Prezentuje wtedy listę miejsc, które chce odwiedzić wraz z czasem na to przeznaczonym. Podczas wycieczki nie słucha przewodnika, bo wie lepiej, co gdzie się znajduje i gdzie konkretnie chce wykonać zdjęcie danego obiektu. Przewodnik potrzebny mu jest generalnie po to, żeby jak najszybciej doprowadził go przykładowo do kościoła św. Krzyża w Krakowie i pokazał sklepienie palmowe, o którym przeczytał przed przyjazdem do miasta i odznaczył jako warte zobaczenia. Nie interesuje go przy tym, że jest niedziela i jego wejście z ogromnym aparatem fotograficznym i statywem zakłóci spokój setki modlących się ludzi. Ładuje się bez żenady, cyka fotki, odznacza zabytek jako obejrzany i rzuca przewodnikowi następną komendę: „jedziemy na Kopiec Kraka – potrzebuję zrobić tam dwa zdjęcia – jedno z widokiem na Nową Hutę, drugie w stronę kamieniołomu, gdzie kręcona była Lista Schindlera, mamy na to 20 minut” Wyjaśnień, że jest mgła zakrywająca widok i cholerne błoto, które utrudni i znacznie wydłuży wejście na kopiec nie słucha. On „musi” zaliczyć kolejny punkt w wyznaczonym czasie. Taka karma…

 

2. TURYSTA MIMOZA

Wykazuje zero reakcji. Z taką samą miną przyjmuje informacje o II Wojnie Światowej, komunie czy specjałach kuchni polskiej. Na żarty nie reaguje, w czasie gdy opisuje się fasadę budynku przed nim, patrzy w dal i w ogóle nie wiadomo czy rejestruje czego dotyczy przekaz, na pytanie czy ma ochotę na przerwę, odpowiada ‚hmmm’…

 

3. TURYSTA TECHNOLOGICZNY

Podczas chodzenia bez przerwy używa telefonu albo komputera.
– Kochanie? Cześć, to ja, jestem w Polsce, w Krakowie. Nie wiesz, gdzie to jest? Już Ci wysyłam parametry przez google maps. Jak się nazywa ten zamek, Babel?
– Wawel
– A, Wawel. Kochanie, jesteś tam jeszcze? Fajnie tu jest, zaraz wyślę selfie z zamkiem. Przepraszam, jakie tu jest hasło do Internetu?
– Tutaj nie ma bezpłatnego dostępu do sieci, najbliżej w kawiarni, tam, gdzie te parasole.
– A, to chodźmy tam, muszę szybko coś wysłać
– A co z komnatami? Mamy rezerwację za 10 minut. Potem nie damy rady już wejść
– Czy tam się da robić filmy? Mam nowy aparat z fajną opcją. W czasie, gdy robi się film, można też cykać zdjęcia i od razu przesyłać na Instagram i FB.
– Niestety, tam w ogóle nie można robić zdjęć ani filmów
– W ogóle? To po co ludzie tam chodzą?

 

4. TURYSTA ZASTRASZONY

Pojawia się zawsze w grupie, idzie wśród innych, jak oświadczasz, że grupa ma 20 minut czasu wolnego na toaletę od razu się do ciebie przykleja i nie odpuszcza ani na chwilę, bo boi się zgubić. Jak uda się go przekonać, by chwilę został sam, nie rusza się ani na krok z miejsca zbiórki, bo jest przekonany, że nigdy go nie znajdzie o własnych siłach. Poza zwiedzaniem, jak już naprawdę musi coś zrobić bez obstawy, porusza się po mieście taksówką od punktu A do punktu B, ewentualnie robi rundkę melexem słuchając nagrania o zabytkach. Jada tylko w hotelowej restauracji, kupuje pamiątki tylko w hotelowym sklepiku, uczestniczy we wszystkich wycieczkach fakultatywnych, które zapewniają mu nieprzerwaną opiekę w jego języku. W czasie zwiedzania często dzwoni do domu, by przekonać się, czy wszystkie alarmy działają, a firma ochroniarska sprawdza na bieżąco monitoring. Wyjeżdża z Krakowa z przekonaniem, że polskim daniem regionalnym jest stek, monetą USD, a wszyscy Polacy mieszkają w kamienicach przy Rynku.

 

5. TURYSTA PACJENT

Przyjechał zwiedzać, bo coś się dzieje z jego życiem i wydaje mu się, że fizyczne oddalenie się od domu w czymś mu dopomoże. Słucha przewodnika tylko po to, by odnieść treść jego wypowiedzi do swojej sytuacji osobistej. Ten typ dzieli się na rozmaite podtypy, ale mnie najczęściej zdarzają się rozwodnicy. Przykładowo:
– Kobieta w ortodoksyjnej rodzinie żydowskiej zajmowała się domem, często też zarabiała na utrzymanie rodziny
– No właśnie, a moja żona zawsze powtarzała, że pogodzenie kariery i domu jest niemożliwe i wiecznie miała do mnie pretensje, że nie ma czasu dla siebie
– Helena Rubinstain twierdziła, że nie ma brzydkich kobiet, są tylko zaniedbane
– Z tym to się nie zgodzę. Są piękne kobiety i inne nigdy im nie dorównają. Moja żona jest piękna. Co z tego, jak już nie jest moją żoną…
Zmiana tematu nie przynosi wielu zmian, każde zdanie przewodnika może być wykorzystane do interakcji z samym sobą
– W czasie okupacji na Wawelu mieszkał Generalny Gubernator Hans Frank
– A czy on miał rodzinę?
– Tak, początkowo mieszkał z żoną i piątką dzieci, w późniejszym okresie został tylko z najstarszym synem
– Widzi Pani? Nawet jego żona zostawiła. Miał pieniądze, władze…. Czego te kobiety chcą więcej?

 

6. TURYSTA SKNERA

Jest w Polsce tydzień, ale nie wymienia pieniędzy na złotówki, bo ma wszystko z góry opłacone. Na uwagi, że dobrze byłoby wymienić chociaż 10 USD, żeby mieć drobne na toaletę czy kawę, bo nie zawsze można płacić kartą, nie reaguje.
Typowy dialog z takim osobnikiem wygląda następująco:
– Proszę Państwa, spotkajmy się w tym samym miejscu za 20 minut, toaleta znajduje się na dole, sklepik z przekąskami i kawą przed Państwem. Jak wspomniałam w autokarze, toaleta na terenie muzeum jest płatna 1,5 PLN
– Czy można płacić kartą kredytową?
– Nie, ale tutaj wyjątkowo akceptują też EUR i USD. Proszę jednak pamiętać, że kurs jest gorszy niż w kantorach i resztę dostaną Państwo w złotówkach
– To skandal, ja mam tylko banknoty 100 dolarowe, jak rozmienię, to co mam potem zrobić z taką ilością tego, jak to się nazywa?
– Złote
– No właśnie. Jak to jest możliwe, że nie można płacić „prawdziwymi” pieniędzmi?
Na tym etapie najczęściej ktoś z grupy proponuje, że zafunduje osobnikowi toaletę
Przerwa po zwiedzaniu, w programie nie było obiadu, zatrzymujemy się więc w miejscu, gdzie znajduje się sporo barów i restauracji, żeby każdy znalazł coś dla siebie. Grupa rozchodzi się jeść, osobnik zostaje.
– Czy mogę jeszcze w czymś pomóc?
– Zrobiłem sobie w hotelu kanapki (czytaj wyniosłem ze śniadania w Sheratonie), gdzie mogę je zjeść?
– Może Pan usiąść na ławeczce, na przykład tutaj.
– Ale jest zimno, chciałbym wejść do jakiejś restauracji
– Bardzo mi przykro, ale w restauracjach nie można spożywać własnych posiłków, trzeba coś zamówić
– A za wodę też się płaci?
– Wodę z kranu dostanie Pan za darmo, ale i tak nie może Pan jeść swoich kanapek
– To oburzające. Nie po to zrobiłem kanapki, żeby teraz głodować!

 

7. TURYSTA NIEWIERNY TOMASZ

Przed przyjazdem, w czasie wizyty i po niej ma takie samo podejście do Polski i Polaków. Twierdzi przykładowo, że wszyscy Polacy byli, są i będą antysemitami i nawet wizyta w JCC czy osobiste spotkanie z polskimi Sprawiedliwymi Wśród Narodów Świata nie zmienia przyjętych założeń. Boi się, że go napadną i okradną, zostawia więc biżuterię i dokumenty w hotelu, a po mieście chodzi z plecakiem założonym na brzuchu i pieniędzmi w skarpetce. Przywozi ze sobą długopisy i cukierki do rozdawania biednym polskim dzieciom na ulicy, a w skrajnym przypadku jedzenie w proszku i tabletki do uzdatniania wody, żeby przypadkiem nie zarazić się od miejscowych jakimś syfem. Gatunek na wymarciu, ale jeszcze czasami się zdarza…

 

8. TURYSTA Z INNEJ BAJKI

Osoba z innego kręgu kulturowego, który stwarza, że moja praca nabiera barw, a rzeczy oczywiste przestają takimi być. I dobrze, oczy się otwierają, a rozum wychodzi ze sztywnych ram 🙂
– Główna scena przedstawiona na ołtarzu to Zaśnięcie Najświętszej Marii Panny
– A kto to był, ta Maria?
– Matka Boga
– Ale jakiego Boga?
– Kto to był ten Renesans, że tyle zrobił w Krakowie?
– Czy wszyscy Żydzi noszą takie pasiaste stroje na co dzień?
– Czy uczestniczyła Pani kiedyś w koronacji na Wawelu?
– Czy Schindler miał emaila?

 

9. TURYSTA NORMALNY

Przyjeżdża w dane miejsce, bo właśnie tam chciał się znaleźć, jest zainteresowany tym, co ogląda. Ma czas na spokojny spacer, rozmowy, kawę, zdjęcia, toaletę. Traktuje przewodnika jak przewodnika, sprawia, że wracam z pracy naładowana pozytywną energią

 

10. TURYSTA PRZYJACIEL

Poznany przez przypadek w pracy, staje się nagle bardzo ważną osobą, utrzymuje kontakt przez lata, przysyła kartki świąteczne, wraca do Polski wielokrotnie i zaprasza w odwiedziny do siebie, staje się przyjacielem rodziny, powiernikiem, odbiera na tych samych falach, jest najlepszym ambasadorem Polski – opowiada o niej przez pryzmat swoich doświadczeń i emocji. Z czasem ta jedna osoba sprawia, że, za pomocą poczty pantoflowej, na przyjazd decydują się dziesiątki innych. Nawet tacy, którzy nigdy nie rozważali znalezienia się w naszym kraju.

 

Brzmi znajomo? Pewnie wielu z nas właśnie przypomniało sobie takich turystów. Spodobała Wam się typologia opracowana przez Monikę? Udostępniajcie 🙂